CZY POLSKA POWINNA SIĘ REKLAMOWAĆ?

13.04.2015 | 0 komentarze

Oglądając spoty reklamowe poszczególnych regionów Polski nasuwa mi się pytanie, czy Polska to kraj rozwinięty, czy może nie do końca? Niby znajduje się w centralnej części Europy, a, mimo to nie jest zaliczany do niej przez większość Europejczyków. Przekazy reklamowe mają jasno komunikować, że Polska to, jednak centrum europejskie. Tak jest z pewnością w przypadku Ukrainy, Rumunii, czy też Bułgarii. Dla mieszkańców tych krajów stanowimy nie tylko wzór do naśladowania, ale także światełko w tunelu. 



Polacy często nie doceniają tego, co mają zaślepieni amerykańską modą. Wciąż słyszy się kłótnie i narzekania o tym jak to w Polsce źle się żyje. Ktoś nawet kiedyś zapytał premiera „jak żyć?” Prawda jest jednak taka, że życie jest tu na dobrym, mieszczącym się w standardach europejskich poziomie. Trudno jest to, jednak dostrzec opierając swoją wiedzę jedynie na kolorowych czasopismach i filmach zza oceanu. Moda na wycieczki na Wschód już dawno przeżywała swoje apogeum. Te czasy mogą pamiętać jedynie nasi rodzice, dla których Zachód stanowił wówczas „zakazany owoc.” Obecnie rzadko, kto podróżuje na Wschód. Rzeczą oczywistą zdaje się być fakt, że nie może on konkurować z nadmorskimi kurortami, choćby Morza Śródziemnego. Zapatrzenie na Zachód stało się wręcz naszą narodową przywarą. Ci jednak, którzy raz zasmakują życia po drugiej stronie bloku spojrzą na Polskę w zupełnie innym świetle, jaką tą „miodem i mlekiem płynącą”. 

Od lat na językach krąży temat niezbudowanych autostrad, zniszczonych, dziurawych dróg i kolejnych afer. Jednak „polskie dziury” przy stanach nieważkości przeżywanych na ukraińskich trasach są nie do porównania. Tak było jeszcze przed wojną. Jazdę po nich samochodem albo busem trudno nazwać jechaniem. Człowiek czuje się gorzej niż worek kartofli. Swoją pierwszą podróż przez Ukrainę z pewnością będę pamiętać jeszcze długo. Przejeżdżając przez Ukrainę czułam się jak bym była w innej epoce. Obrazki z miasta były rodem wyjęte z albumu ze zdjęciami komunistycznej Polski. Patrząc na życie tam miało się wrażenie, że czas dawno się tu zatrzymał. Nowoczesne sklepy i zachodnie marki były tu rzadkością. Stanowiło to porażający kontrast w połączeniu z licznymi bankami i gigantyczną biurokracją na granicy. Okazuje się, bowiem , że USA nie jest jedynym krajem, który zobowiązuje do wypełniania celnych deklaracji. Cały paradoks jednak tkwi w tym, że tej całej masy świstków, na które trzeba czekać na granicy ponad godzinę nikt nawet nie czyta. Wpisując w rubrykę „SEX” słowo „tak” nie ma się problemów z przekroczeniem granicy. 

Image courtesy of Stuart Miles at FreeDigitalPhotos.net

Mimo jednak biedy i skromnego trybu życia ludzie nie tracą poczucia humoru. Z ich pomarszczonych i zmęczonych twarzy wyłania się serdeczność i nadzieja na lepsze jutro. Ludzie tu, co prawda nie mówią po angielsku, ale jak się przekonałam w tego typu krajach jak Ukraina i Rumunia, czy Bułgaria język nie stanowi żadnej bariery. W jednym z barów rozmawiałam z kucharką bez jakichkolwiek podstaw ukraińskiego czy też rosyjskiego. Ja próbowałam zaciągać trochę swój polski, a ona mówiła po ukraińsku. Kobieta była zachwycona, że mogła tak sobie pogawędzić z kimś z Polski, wcale nie znając języka. 

Przeprawiając się przez Ukrainę i Rumunię dostrzeżemy również niesamowitą kulturę osobistą ludzi oraz dbałość o czystość. Z jednej z toalet restauracyjnych zmuszona dłuższym postojem korzystałam kilkakrotnie. Na koniec spotkałam się jedynie z uśmiechem. Nie zażądano od mnie nawet złotówki. Nie obrzucono także wyzwiskami jak pewnością miałoby to miejsce w Polsce. Najbardziej jednak zaskoczył mnie mężczyzna, który widząc, że koło naszego busu stoi torba śmieci poprosił grzecznie, aby ją potem wyrzucić. Na przykładzie Ukrainy zobaczyłam, że mimo wciąż ogromnego zacofania gospodarczego i ekonomicznego, sami ludzie nie stracili na wartości. Sam kraj, natomiast jawi się jako zniszczony, ale z pewnością nie brudny. 

Miłe zaskoczenie możemy także przeżyć w Rumunii, ale dopiero znajdując się daleko od granicy w jakimś mieście. Na granicy niestety nasze pierwsze wrażenia mogą być wyjątkowo przykre. Granica rumuńska nawet z daleka jej nie przypomina. Budynki są stare i wręcz odpychające. Odradzałabym także korzystanie z toalety, jeśli nie chcemy mieć urazu na całe życie. Są one, bowiem nie tylko zapuszczone, ale działają na zasadach wiejskich wychodków. Znajdując się w tego typu miejscach trudno się dziwić Polakom, którym Rumunia kojarzy się jedynie z „brudasami żebrzącymi pod kościołem”. Ten stereotyp jednak już wkrótce powinien zniknąć z naszej świadomości. Poza paroma mankamentami Rumunia jest krajem z przyszłością. Z pewnością dla wielu z nas zaskoczeniem będzie stwierdzenie, że jest ona zdecydowanie krajem bardziej nowoczesnym i rozwiniętym niż Ukraina. Markowych sklepów tu nie brakuje, a i osiedla mają dużo bardziej zadbany i nowoczesny wygląd. Nie myślałam, że Rumunia jest taka ładna i w miarę nowoczesna. Zawsze myślałam, że to Ukraina jest bliżej Europy. 

Image courtesy of Idea go at FreeDigitalPhotos.netDodaj napis

Zdecydowanie miłym rozczarowaniem jest Rumunia, ale najprzyjemniejszym doświadczeniem z pewnością będzie dotarcie nad słynne Złote Piaski, czyli do Bułgarii. Już na wstępie możemy się przekonać, że wjeżdżamy do kraju wyraźnie różniącego się od swoich sąsiadów. Bułgarzy po przekroczeniu granicy zaserwują nam „dezynfekujący prysznic”. Na szczęście jest on przygotowany tylko na samochód, a nie na każdego indywidualnie. W dawnych czasach Bułgaria była najczęściej wybieranym miejscem na wakacje. Jednak po zmianach politycznych szybko została wyparta przez południową część Europy. Obecnie jednak ma ona szansę powrócić do swych czasów świetności. Bułgaria jest wyjątkowo atrakcyjnym państwem. Plażę są tu czyste, niektóre jeszcze dzikie, morze ciepłe, a słoneczna pogoda trwa nawet do listopada. Nie trudno zauważyć, że Bułgarzy właśnie na turystyce będą chcieli zarabiać. Cały kraj wygląda jak wielki plac budowy. Na wybrzeżach powstają coraz to nowsze kompleksy hotelowe, a Złote Piaski stają się już tylko jednym z bardziej znanych kurortów. Europejczyków jednak przyciągną nie tylko piękne tereny i słoneczna pogoda, ale przede wszystkim ceny. Pod tym względem Bułgaria jest nie do przebicia. Nawet na polską kieszeń jest ona wyjątkowo tania. Młodzi ludzie mogą tutaj rozkoszować się wszystkimi możliwi urokami nie patrząc przy tym na koszty. Nie oszczędzając na niczym człowiek będzie chodził najedzony i uśmiechnięty. Minusem jednak przy tym wszystkim pozostaje jeszcze obsługa. W większości restauracji i barów spotkamy się z niemiłym gestem otrzymania rachunku już przy podawaniu posiłku. W niektórych też kelner może zażądać natychmiastowej zapłaty. Niestety, pod względem obsługi klienta Bułgarzy jeszcze będą musieli się dużo nauczyć od swoich zachodnich sąsiadów. Jednak przy ich pełnym zaangażowaniu w rozwój będzie, to tylko kwestia czasu. 

Dzięki wycieczce na Wschód można przeżyć niesamowite doświadczenia. Jedne będą mniej, a inne bardziej atrakcyjne. Wszystkie z pewnością są bezcenne i niezapomniane oraz przełamujące funkcjonujące w naszej świadomości stereotypy. Dzięki znalezieniu się po drugiej stronie bloku, możemy na wiele rzeczy spojrzeć w innym świetle. Przede wszystkim jednak zobaczymy Polskę w innej perspektywie, dostrzegając to, że kampanię promocyjne Polski wcale nie kłamią. 
Czytaj więcej

JAK BYĆ TRENDY?

7.04.2015 | 0 komentarze

Podobno każda droga szmata może być cool. Czy zdarzyło Ci się usłyszeć, że masz coś sexy, a może raczej, że coś, co robisz jest passe? W telewizji, w pracy, czy na ulicy często słyszymy trendy, na czasie lub jazzy. Niektórzy używają ich tylko dlatego, że inni czynią podobnie. A jacy są Polacy? Czy podążają za trendami? Niestety, krążące w eterze statystyki mówią same za siebie. Tak jak w sporcie i w modzie pozostajemy wciąż na szarym końcu. Czy, to oznacza, że jesteśmy jako naród bandą przebierańców pozbawionych poczucia smaku? Anja Rubik uważa, że Polacy ubierają się całkiem fajnie i wcale nie różnią się w tej materii wielu od swoich kolegów z zagranicy. Powszechnie wiadomo też, że większość studentów wybiera Polskę na Erasmusa ze względu na pięknie wyglądające i dobrze ubrane dziewczyny. Czy zatem źródło sprzeczności leży w tym, że coś, co jest trendy jednocześnie może takie nie być? Podobnie jak DeeDee Gordon i Baysie Wightman, najbardziej znane coolhunterki na świecie, jestem zdania, że tak, bo wszystko zależy od tego, kto to nosi. Dlaczego? Kluczem jest szukanie cool-ludzi, a potem cool-rzeczy, co w praktyce oznacza, że zabawne buty futrzaki ubrane do letniej sukienki z pewnością nie miałyby szans przebicia się, gdyby nie zaczęła w nich paradować po londyńskich ulicach Kate Moss.

Obraz: are you trend follower or trend setter?
Źródło: http://foxonstocks.com/trend-follower-or-trend-setter/

Moda w naszym życiu zaczyna odgrywać coraz większą rolę, a bycie cool stało się zjawiskiem masowym. Socjologowie od lat zajmują się badaniami na ten temat, a spece od marketingu skwapliwie czerpią z wyników ich pracy. Niestety albo i stety trendy zmieniają się błyskawicznie i są przelotne. Lekarstwem może być np. marketing szeptany, który jest czymś naturalnym. To, po prostu zwykła wymiana opinii. Zdarza się codziennie, w każdej chwili. Każdy z nas bierze w tym udział. To właśnie naturalne zachowanie zostało wykorzystane przez marketingowców na szerszą skalę. 

Dlatego nowe zawody takie jak coolhunter, czy trendsetter nadal dokonują rewolucji we współczesnym marketingu. Bez marketingu wirusowego nie istniałaby również blogosfera. Coolhunterzy dostarczają ciekawostki, wychwytują nowinki i dostarczają te informacje firmom, które potem lansują nowe nurty. Na ich pracy wzorują się właściciele najbardziej znanych marek. Firma Levis w tym celu stworzyła nawet w Londynie specjalną creative development team,zajmującą się wykrywaniem nowych trendów wśród młodzieży. Reebok, gdy tylko dowiedział się od swoich coolhunterów, że w wypuszczonej przez niego serii butów wszyscy wycinają języki, w następnym roku wprowadził zupełnie nowy fason. By utrzymać swoją markę jak najbliżej klientów, firmy masowo zatrudniają coolhunterów, którzy potem przeczesują nasze ulice, zaglądają do naszych szaf.


Obraz: coolhunterzy i trendsetterzy

Zupełnie w innej roli występują trendsetterzy, których główną rolą jest promowanie nowych marek i tworzenie pozytywnego klimatu wokół starych. Trendeksperci zwykle jako pierwsi otrzymują nowe produkty i proszeni są o wyrażanie opinii na ich temat oraz zebranie opinii znajomych. Takie osoby tak naprawdę nie jest trudno rozpoznać. Ot fajny gość. Bywa w różnych fajnych miejscach, zawsze dobrze ubrany, na luzie, miły, ale co najważniejsze wyróżnia się w tłumie. Nawet się nie obejrzysz, a już będzie twoim przyjacielem. Już po krótkiej rozmowie z nim będziesz chciał być dokładnie taki jak on. W tym momencie stajesz się nieświadomie kolejną ofiarą marketingowej machiny jakiegoś koncernu. W tej roli, jednak przede wszystkim spełniają się m.in. dj-je, dziennikarze telewizji muzycznych, artyści, celebryci. Tacy ludzie mają na nas ogromny wpływ, a więc także na to, co nosimy i kupujemy.

Obraz: Tabula Rosa, 2004. Borjana Ventizlavova, Miroslav Nicic & Mladen  Penev

Tabula Rosa, 2004. Borjana Ventizlavova, Miroslav Nicic & Mladen  Penev, źródło: https://www.adbusters.org/content/brand-baby-1


W Polsce te profesje jeszcze nie są tak doceniane jak zagranicą, ale już od jakiegoś czasu nabierają znaczenia. Za jednego z narodowych tendsetterów uważa się m.in. Oliwiera Janiaka, czy Annę Horodyńską. Nie brakuje ich też wśród modowych blogerek, które póki co podbijają polskie pokazy mody. Ja, jednak wierzę, że Polska w niedalekiej przyszłości będzie mogła stanąć w jednym szeregu z Londynem czy, Paryżem.

Czytaj więcej

NIEZŁE JAJA CZYLI NAJŚMIESZNIEJSZE REKLAMY NA WIELKANOC

4.04.2015 | 0 komentarze

Święta Wielkiej Nocy, czyli Wielkanoc nie wzbudzają zwykle tyle emocji co Wigilia. Może dlatego, że związane z nią wakacje świąteczne nie są tak długie, a poza kolejkami w sklepach, nalotem rodziny i dodatkowymi kilogramami grozi nam jeszcze poniedziałkowy prysznic. Wychodząc ze szkoły, biura cieszymy się na myśl o wielkanocnej przerwie. To zabawne z jak jeszcze większą ulgą wracamy po niej do tygodniowej rutyny. Święta i po Świętach. Nie znaczy, to jednak , że Wielkanoc jest nudna. Niektórzy marketerzy potrafią podejść do niej dosyć nieszablonowo. W niedzielę, więc przytulcie się przy jajach, a potem usiądźcie wygodnie w fotelach i zapodajcie sobie mniej tradycyjny blok reklamowy. Poniżej rekomendowana ramówka.


1. 



2. 




3. 



4.



5. 



6.



7.




                                                      8.





9.



Czytaj więcej

KRÓLEWSKI WINTER CUP. CZY POLACY UMIEJĄ JEŹDZIĆ?

18.03.2015 | 0 komentarze

Ostatnio usłyszałam, że Amerykanie to z mechaników potrafią zrobić gwiazdy, a Polacy to tylko zmałpować. Bzdura! Polacy potrafią i to jak. Wystarczyło przejść się w zeszłą niedzielę na tor Służewiec, gdzie odbyła się finałowa 3 eliminacja Królewski Winter Cup 2. To świetna impreza, na której spotykają się wszystkie turbo chłopaki i dziewczyny głodne motoryzacyjnej adrenaliny.

Image courtesy of David Castillo Dominici at FreeDigitalPhotos.net

Ponad 120 drużyn musi zmierzyć się z 2,5 kilometrowym odcinkiem pełnym przeszkód - dzikie zakręty, niekontrolowane poślizgi, bramy i wiele innych przygód na torze, a wszystko po, to by poczuć to coś. W wyścigu może wziąć udział każdy, kto tylko czuje się na siłach, również amatorzy. Impreza, to nie tylko pełny przekrój umiejętności sportowych, ale również samochodów. Można było spotkać zarówno małe fiaty jak combi. Nie ma żadnych ogranizeń. Nic tylko chwytać za kierownicę. Odcinek jest podobny do trasy Rajdu Barbórka. Samochody startują co 30 sekund i mają do pokonania 5 przejazdów. 5 odcinek jest dodatkowo premiowany punktami (jak w WRC) w klasyfikacji końcowej Cyklu. 

Klasyfikacja końcowa po 3 rundach Królewskiego Winter Cup 2015http://www.ak-krolewski.pl/aktualnosci/416-klasyfikacja-koncowa-po-krolewskim-winter-cup-2015

Organizatorem jest Automoibilklub Królewski, któremu należą się ukłony za wspaniała organizację. Tor jest w pełni zabezpieczony i stwarza doskonałe warunki do rywalizacji zarówno podczas zimowej, jak i wiosennej pogody. To impreza na którą przychodzą całe rodziny, a zamiłowanie do rajdów jest czymś co łączy pokolenia. Aż miło popatrzeć.



Duże prędkości, trudne wyzwania i mocne wrażenia – to właśnie moje wspomnienia. Pierwszy raz w życiu mogłam poczuć rajdowe emocje na własnej skórze. Dzięki temu, że mogłam usiąść na gorącym fotelu pilota w samochodzie sportowym. Za kierownicą usiadł zaś licencjonowany kierowca rajdowy, który nie pożałował umiejętności ani sprzętu by podnieść mi poziom adrenaliny. Rewelacja. Każdemu polecam po ciężkim tygodniu w pracy.

Imprezy motoryzacyjne to również świetne miejsce na reklamę. Po małej przejażce można było sobie zrobić zdjęcie z pięknym mustangiem oraz dwoma brodaczami, którzy promowali #turbopiatek na Discovery Channel oraz konkurs #turbobroda.






Czytaj więcej

JAK BĘDZIE WYGLĄDAĆ POLSKI SKLEP PRZYSZŁOŚCI?

14.03.2015 | 0 komentarze

To, że sprzedaż on-line będzie ciągle rosnąć jest w zasadzie pewne. Czy to oznacza, że rynek detaliczny straci byt istnienia? Kasy samoobsługowe, komórkowe systemy informowania o promocjach, elektroniczne metki to już nie przyszłość, ale coś, co zaczyna stawać się standardem. Już dziś 45 procent z nas przegląda oferty w Internecie przed udaniem się do sklepu. To, co kiedyś oglądaliśmy w filmach science fiction dziś już funkcjonuje w świecie realnym i nazywa się digital signage (DS).

Image courtesy of Pixomar at FreeDigitalPhotos.net

Ten innowacyjny system komunikacji reklamowej opiera się na używaniu różnych nośników elektronicznych takich jak plazmy, ekrany dotykowe, czy monitory LCD. Przewagą tej technologii nad tradycyjnymi rozwiązaniami jest wykorzystanie tzw. efektu zaskoczenia oraz ogromna mobilność i elastyczność. DS nastawione jest na interaktywność, dzięki czemu zwiększa zainteresowanie i angażuje potencjalnych konsumentów, co w konsekwencji przekłada się na większą skuteczność przekazu. Fakt, że nośniki nie są tanie, ale w dłuższej perspektywie jest to opłacalna inwestycja, a wszelkie materiały drukowane mogą odejść do lamusa.

Powszechnie znane ekrany LCD zastępuje się coraz ciekawszymi formami takimi jak Holo-Boxy (służą one do prezentacji oferty m.in. w hotelach, muzeach), Activepoint - multimedialny komputer dotykowy, czy Infokiosk - interaktywny punkt informacyjny z wbudowanym komputerem dotykowym. Jednym słowem ekrany rządzą i trudno sobie wyobrazić przyszłość reklamy bez nich.



Interaktywne punkty promocyjno-informacyjne to jednak tylko jedna strona tzw. sklepów przyszłości. Co raz powszechniejsze stają się kasy samoobsługowe, które z biegiem czasu stają się coraz bardziej funkcjonalne. Wkrótce inteligentne kasy będą znajdować się na wyposażeniu każdego sklepu. Jedyne, co będziemy musieli robić, to skanować produkty. Urządzenie kasowe dzięki wmontowanym kamerom rozpozna wygląd produktu, poda jego wagę według potrzeby i wydrukuje etykietę cenową. Ale na tym nie koniec w sklepie będzie znajdować się specjalny komputer połączony z tzw. inteligentnymi półkami, na których towary będą oznaczane za pomocą elektronicznych etykiet. Dzięki temu będziemy mogli łatwo i szybko sprawdzić nie tylko cenę danego produktu, ale także jego skład, kaloryczność oraz występowanie alergenów, czy związane z nimi porady kulinarne. Już nigdy nie zdarzy nam się sytuacja, że cena na opakowaniu będzie się różnić od tej przy kasie.

Image courtesy of Stuart Miles at FreeDigitalPhotos.net

Obserwując to , co się dzieje obecnie na rynku detalicznym jestem przekonana, że już niedługo tzw. sklepy przyszłości staną się codziennością. Jeszcze inną niszę stanowi oprogramowanie i urządzenia do zarządzania świeżą żywnością, o czym mogli się już przekonać polscy detaliści. Od 13 grudnia zr. zaczęła obowiązywać nowa regulacja UE nr 1169/2011, która ujednolica w całej Unii Europejskiej sposób przekazywania konsumentom informacji na temat żywności. Rozporządzenie wprowadza zmiany w zakresie tego, jakie informacje i w jaki sposób są zamieszczane na opakowaniach żywności.

W praktyce oznacza to, że każda firma, która widnieje na opakowaniu jako producent zobowiązana jest do zamieszczenia w widoczny sposób rzetelnej, dokładnej informacji dla konsumenta. Producenci żywności lub składników są odpowiedzialni za przekazanie informacji na temat produktów, które dostarczają. Powinni to uczynić w taki sposób by detaliści lub podmioty działające na rynku spożywczym mogli przygotować informację skierowaną do konsumentów. Tu z pomocą przychodzi specjalne oprogramowanie, które analizuje receptury produktów w celu wygenerowania informacji o wartości odżywczej na etykietę. 


Image courtesy of KEKO64 at FreeDigitalPhotos.net

Jeszcze inny program może zarządzać wagami, a dane przesyłać do wag drukujących etykiety z kodem kreskowym, drukarek i innych mediów np. stron internetowych, wyświetlaczy cyfrowych w sklepach i smartfonów.W praktyce oznacza to, że całość asortymentu sklepowego może być zarządzana za pomocą dowolnego urządzenia z dostępem do Internetu, czyli np. smartfona. W najbliższej przyszłości do tych danych będzie mieć dostęp również każdy konsument, który będzie chciał poznać szczegółowy skład danego produktu oraz jego cenę. W UE to już standard. U nas to dopiero początek rewolucji, ale mam nadzieję, że bardzo szybko odczujemy jej pozytywne aspekty. Myślę, że nowoczesne sklepy szczególnie polubią alergicy oraz wszyscy pasjonaci zdrowego sposobu odżywiania.
Czytaj więcej

KIEDY PĘKA CI SERCE BO UMIERA NAJLEPSZA NA ŚWIECIE BABCIA.

8.03.2015 | 0 komentarze

Bóg był podobno kobietą. Skoro tak, to, dlaczego zgodził się na istnienie bólu i cierpienia związanego z odejściem innych kobiet? Dlaczego w ogóle pozwala im umierać? Dziś w Święto Wszystkich Kobiet zadaję sobie, to pytanie i próbuję zrozumieć, czemu mi zabrał kobietę, która była moją największą motywacją. Kobietę, dzięki, której wiem, po co żyć. Moją Babcię.


Kiedy zakładałam bloga cieszyłam się, że realizuję swój kolejny pomysł, a ona mnie głęboko w tym wspierała. Nie rozumiała do końca, co to jest, ale wiedziała, że będę mogła się w ten sposób realizować, więc bardzo, to popierała i trzymała kciuki. Z czasem jak blog się rozwijał ona, co raz bardziej chorowała, a ja coraz więcej czasu chciałam z nią spędzać. Blog zaczynał świecić pustkami i jej dom również. Pojawiły się szpitale, łzy, pęknięte serce Mamy i walka, którą przegrałyśmy w Nowy Rok. Wciąż nie mogę się pogodzić z tą stratą, ale, z drugiej strony próbuję sobie tłumaczyć, że tak musi być. Ból z czasem maleje,chociaż nigdy nie zniknie.

Babcia odeszła, a z nią moja motywacja. Czas, by narodziła się kolejna, bo wiem, że ona chciała żebym była szczęśliwa. Dlatego ogarnę się i zrodzę w sobie nowa motywację właśnie dla niej. Podobno Internet jest wieczny i nie umrze nigdy, jeśli tak jest to chcę Babci zapewnić tą nieśmiertelność. Niech moje ostatnie pożegnanie z pogrzebu zachowa się w wieczności. Niech świat wie, że była na tym świecie jeszcze jedna wspaniała kobieta. Moja Babcia. Właśnie dziś. 



Życie jest okrutną zagadką, która pozostawia wiele pytań bez odpowiedzi. 

Św. Mateusz powiedział: "wszystko, więc co kolwiek chcecie, aby ludzie Wam czynili i Wy im czyńcie". Miłość, bowiem nie jest skarbem, który się posiadło, lecz obustronnym obowiązkiem. 

Stasia nazywana zdrobniale dawała świadectwo tego każdego dnia. 

Oddana Matka, Kochana Babcia, troskliwa Ciocia, sprawiedliwa Teściowa, po prostu dobry człowiek. 

Taką właśnie pragnę byśmy ją zapamiętali, bo "nie umiera ten, kto trwa w pamięci żywych". 

Każdy z nas w obliczu cierpienia jest bezradny. Nieszczęścia zsyłane nie są bez powodu, ale po to abyśmy uważnie przyjrzeli się swojemu życiu i tym, kim jesteśmy. 

Czy odczuwamy satysfakcję z tego jak postępujemy? Czy zawsze kierujemy się sercem i troską o drugiego człowieka? Czy umiemy żyć dla innych, czy tylko dla siebie? 

Babcia mogła zasnąć z poczuciem, że nikogo nie skrzywdziła w życiu, a na pewno nie zrobiła tego świadomie. 

Miała silny charakter i była uparta. To fakt, ale przede wszystkim miała ogromne serce otwarte na wszystkich, chociaż ufała niewielu. Zawsze na pierwszym miejscu była dla niej rodzina. 

Była skromna, ale umiała się dzielić. Była dumna a zarazem bardzo mądra. Nie szukała na siłę chwały i poklasku. Do szczęścia wystarczył jej dom i rodzina. W nim czuła się zawsze najlepiej, dlatego tak ciężki był dla niej pobyt w szpitalu. Mama chroniła ją przed tym na, ile była w stanie organizując niemal szpital w domu. Niestety czasem człowiek jest bezsilny. Przez chorobę Babcia nie umiała zrozumieć, że nie jest w nim za karę, ale by wyzdrowieć. Każdego dnia jej powtarzałam: kuruj się, walcz, bo musisz żyć, co najmniej sto lat. Do ostatniego dnia wierzyłam, że to możliwe, chociaż rozum podpowiadał inaczej. 

Nigdy nie zapomnę jak bardzo cieszyła się, jak razem wracałyśmy do domu po drugim pobycie w szpitalu. Myślałam, że teraz już będzie dobrze. Kiedy znów musiała do niego wrócić każdego dnia starałyśmy się z Mamą, by nie czuła się opuszczona, ale kochana. 

Babcia często powtarzała, że jest szczęśliwa, że mogła dożyć tylu lat, ale też wiedziała, że kiedyś i na nią przyjdzie czas. Ja jednak nigdy nie chciałam dopuścić tej myśli nawet wtedy , gdy w szpitalu powiedziała mi, że była ze mną od początku, a teraz ja będę z nią do końca jakby czuła, że z niego już nie wyjdzie. 

Św. Paweł napisał - "Tak, więc trwają wiara, nadzieja i miłość, te trzy. Z nich zaś największą jest miłość." To właśnie ona dała jej siłę bycia dobrym człowiekiem, a Mamie i mi by być przy niej do końca. 

Nie można zatrzymać żadnego dnia, ale można go nie utracić. Cieszę się, że Bóg dał Mamie i mi możliwość bycia z Babcią w jej ostatniej podróży. Mimo, że spała głęboko chcę wierzyć, że czuła, że nią jesteśmy i zasnęła w spokoju. 

Największą sztuką życia jest umieć zestarzeć się z godnością i klasą tak jak właśnie Babcia. Przez całe życie byłaś moją największą motywacją i wparciem nawet, kiedy sama potrzebowałaś pomocy. 

Wierzę, że człowiek umiera nie po, to by przestać żyć, lecz po to być żyć inaczej. Dlatego proszę Was  módlcie się, aby Babcia była szczęśliwa w Królestwie Niebieskim. 

"Wiara bez uczynków jest martwa". Głosił Św. Jakub. Bez względu na to, w co wierzycie słowa muszą prowadzić do czynów. Dlatego czyńcie dobro. Nie stawiajcie dóbr materialnych, pracy, pieniędzy ponad to , co najważniejsze, czyli drugiego człowieka. 

Pamiętajcie by celebrować każdą chwilę z nim spędzoną by móc później mieć dużo wspomnień, a nie poczucie pustki, że mogło się zadzwonić, czy spotkać, ale teraz jest już za późno. 

Do zobaczenia Babciu! 
Kocham Cię! 
Czytaj więcej

CZYM PACHNIE MARKETING? CZYLI O CO CHODZI Z AROMAMARKETINGIEM?

17.10.2014 | 0 komentarze

Większość z nas znudzona jest już oglądaniem reklam oraz słuchaniem komunikatów w nich zawartych. Stąd rozwiązania związane z oddziaływaniem na nasze zmysły dotyku, smaku, czy węchu zaczynają być stosowane na coraz większą skalę. Jednym z narzędzi tzw. marketingu sensorycznego jest aromamarketing, a jego zastosowanie ma udowodnione przełożenie na sprzedaż. Może niektórym trudno w to uwierzyć, ale dobrze dobrane zapachy wywołują emocje, pragnienia i określone skojarzenia, które głęboko i nieinwazyjnie zapadają w pamięci. Tym samym mogą nie tylko wpływać na wzrost sprzedaży, ale wspierać wizerunek firmy i budować trwałe relacje z klientami. 


Image courtesy of graur codrin at FreeDigitalPhotos.net

Powszechnie wiadomo, że aromamarketing stosują sklepy spożywcze, cukiernie i piekarnie. Nie da się obojętnie przejść obok zapachu świeżego pieczywa lub powstrzymać się przed zakupem ciasta czując w powietrzu woń słodkiej drożdżówki. Zdarza się, że w okresie Świąt Bożego Narodzenia rozpyla się zapachy cynamonu, pomarańczy i jabłek. Sklepy stosujące tą metodę skutecznie podnoszą swoją sprzedaż oraz eliminują problem zalegania towaru. 

Urządzenia do aromatyzowania dotychczas głównie wykorzystywane w branży żywieniowej zaczęły być doceniane również w innych sektorach. Już parę lat temu zostały zastosowane przez hotele i lotniska. Dobrze dobrana nuta zapachowa może zmniejszyć napięcie wywołane oczekiwaniem w kolejce lub zrelaksować potencjalnego klienta, który zapomni o trudach życia codziennego. 


Image courtesy of Salvatore Vuono at FreeDigitalPhotos.net

Potencjał tkwiący w zapachach doceniają również liczne apteki, restauracje i hotele. Odpowiednio dobrany zapach potrafi zbudować właściwą dla miejsca atmosferę. Hotel Double Tree by Hilton wita wszystkich gości gorącym ciastkiem czekoladowym, którego aromat unosi się już od samego wejścia. 

To, że grać na naszych zmysłach próbują sklepy nikogo już raczej nie dziwi, ale czy wiedzieliście, że ludzi można kusić nie tylko zapachem jedzenia? Empik w swoich księgarniach wykorzystuje zapach papieru. Aromamarketing jest też coraz częściej spotykany w salonach sprzedaży telefonów komórkowych, czy na stacjach benzynowych. 

Jeszcze inną branżą aktywnie czerpiącą korzyści z tego sposobu oddziaływania na zachowania potencjalnych klientów jest branża developerska. Wśród najczęściej wykorzystywanych zapachów są kawa, wanilia, świeże pieczywo, czy nawet drewno. W ten sposób sprzedawcy chcą u nas wywołać pozytywne skojarzenia z dzieciństwem, ogniskiem domowym. Próbują utwierdzić nas w przekonaniu, że właśnie to mieszkanie, czy dom będzie dla nas idealne i tylko w tym będziemy mogli poczuć się, jak u siebie i zbudować prawdziwą rodzinną atmosferę. Brzmi banalnie, ale w praktyce naprawdę działa. Większość z nas jest nie tyle co sentymentalna, co podatna na skojarzenia z rodzinnym domem. 


Image courtesy of Stuart Miles at FreeDigitalPhotos.net

Aromamarketing, podobnie jak każde narzędzie marketingowe należy stosować rozważnie, by nie odnieść skutku odwrotnego do zamierzonego. Przede wszystkim wybór zapachu nie może być przypadkowy, czy subiektywny, ale dobrany przez projektanta odpowiednio do grupy docelowej, wyglądu miejsca, czy wizerunku firmy. Nie bez znaczenia jest również intensywność zapachu oraz dobór urządzenia go wytwarzającego. Na rynku istnieje już wiele firm, które specjalizują we właściwym doborze zapachów. Zanim, jednak firma zdecyduje się na taką współpracę powinna sobie jasno określić cele i być świadoma swojego wizerunku. 

Aromamarketng wydaje się ciekawym trendem za, którym firmy powinny, moim zdaniem podążać. Jestem przekonana, że to tylko kwestia czasu kiedy stanie się on nieodłącznym elementem identyfikacji firmy czy marki.
Czytaj więcej

KOCHAJ KANARA BO KANAR TO TEŻ CZŁOWIEK

13.10.2014 | 0 komentarze

Kanary są wśród nas. To może być Twój mąż czy żona, brat czy siostra, przyjaciel, czy sąsiad. Dlatego powinniśmy ich nie tylko szanować, ale kochać, za to co robią. Przecież to zwykli ludzie i to nie ich wina, że jak się pojawiają w autobusie, to rośnie nam ciśnienie i zalewa zimny pot. Nie ważne, czy masz bilet, czy nie. Człowiek tak po prostu ma, że jak zobaczy kanara albo usłyszy dźwięk kontrolera, to serce mu szybciej zaczyna bić. Tymczasem kanar to taki miły i życzliwy człowiek, który wykonuje akurat taką pracę, a nie inną. 

Image courtesy of Victor Habbick at FreeDigitalPhotos.net
Tak na pewno uważają pracownicy ZTM, którzy byli pomysłodawcami ostatniej kampanii „Pracuję jako kontroler biletów”. Wyraźnie zależało im na ociepleniu wizerunku tego zawodu. Zastanawiam się tylko po co? Czy kanarowi do pracy jest rzeczywiście potrzebna sympatia ludzi, których kontroluje? Czy naprawdę musimy ich lubić, a może wręcz przeciwnie? Codzienne sytuacje pokazują, że zwykle mandaty otrzymują osoby, które najczęściej kupują bilety, ale tego akurat dnia np. nie zdążyli skasować albo zapomnieli o upływającym terminie ważności. W dużej mierze kasę ZTM zasilają również emeryci i renciści. Natomiast Ci, którzy notorycznie jeżdżą na gapę, mają cały świat w dupie, nie płacą kar, a na pytanie „poproszę bilet” odpowiadają „spierdalaj” czują się bezkarni. Dlaczego? Bo każdy kontroler ma śmiałość podejść do staruszki lub młodej dziewczyny, ale nie każdy do chuligana. A szkoda. 

ZTM zastanawia się, czy kampania odniesie sukces, a ja się cały czas głowię, po co ona jest? Czy niedługo również pojawi się kampania w obronie komorników? Kanarzy nie powinni wzbudzać powszechnej sympatii, ale respekt i umieć egzekwować prawo. W moich oczach urosną dużo bardziej, gdy w końcu zauważę, że biletów wymaga się od każdego bez względu na wzrost i bogactwo językowe. 


Zamiast pokazywać Panią Karolinę jako kochającą mamę dużo lepiej byłoby powiedzieć, że ta filigranowa Pani ma nietypowe hobby i np. czarny pas karate. Kampania powinna nieść komunikat, że wobec kontrolera każdy jest równy i należy się z nim liczyć. Nie masz biletu, to płacisz mandat, a nie pyskujesz, bo ta niepozorna Pani kontroler może być mistrzem w sztukach walki. 

Według danych ZTM tylko w tym roku kanarzy byli atakowani 44 razy przez pasażerów. Szczerze wątpię, że poprzez pokazanie ich jako „miłych” ludzi napaści ustąpią. Wręcz przeciwnie Ci co zwykle zionęli agresją teraz nawet poczują się silniejsi. Oczywiście, w pewnym sensie rozumiem troskę ZTM o swoich pracowników. Myślę jednak, że za 1722 zł zamiast robić kampanię dużo efektywniej byłoby zorganizować podstawowy kurs z samoobrony dla kontrolerów. 




Czytaj więcej