CZY POLSKIE FIRMY THINK BIG ?

14.03.2016 | 0 komentarze

Think Big to ostatnio modne stwierdzenie, które liczne firmy lubią adoptować do swojej strategii. W praktyce niestety poza samymi słowami ma ono niewiele wspólnego. Podjęta przez UPC inicjatywa zdaje się jednak przełamywać ten stereotyp, co potwierdzają zarówno jego uczestnicy jak i sami nominowani do nagrody. W tym roku miała miejsce już III edycja. Wielki finał odbył się w Arkadach Kubickiego w Warszawie. Po raz pierwszy wręczono też nagrodę dla Ambasadora Polskiej Przedsiębiorczości Think Big.

Konkursów dla startup-ów na polskim rynku nie brakuje, ale tych, które rzeczywiście coś wnoszą do środowiska i pomagają budować networking można policzyć na palcach jednej ręki. Inicjatywa UPC zdecydowanie się do tej grupy zalicza. Główną zaletą programu jest to, że mogą się do niego zgłaszać wszystkie polskie firmy z innowacyjnymi rozwiązaniami, a nie tylko startup-y. Samo UPC definiuje program jako przeznaczony dla małych firm z globalnymi ambicjami. I to ma sens, bo stworzenie startup-u to dopiero początek drogi a prawdziwe schody zaczynają się dopiero później.


Integralną częścią konferencji są nie tylko wystąpienia czy krótkie prezentacje nominowanych firm, ale również ciekawe wystąpienia motywacyjne obrazujące biznes z różnych perspektyw. Impreza utrzymana jest w luźnej i niezobowiązującej atmosferze, ale jednocześnie z naciskiem na merytorykę. Jej celem jest rzeczywiście pokazanie, że warto a nawet trzeba myśleć „big”. Nie jest to oczywiście jedyny faktor sukcesu. Istotne jest szczęście, ale przede wszystkim sprzedaż. Wiele świetnych pomysłów polega właśnie na tym etapie. Każdy produkt musi najpierw zaspokoić czyjeś potrzeby, ale na końcu dać się skomercjalizować i brutalnie rzecz ujmując po prostu sprzedać. W bardzo ciekawy sposób zobrazował to Michał Mikulski z Egzo Tech, która zwyciężyła w poprzedniej edycji Thing Big. Jego pomysł zaczął się od chęci pomagania ludziom w powrocie do zdrowia, a następnie przekształcił się w pomaganie innym firmom.

Nie należy się ograniczać przy tym do regionu, ale od razu myśleć szeroko i sięgać poza granicę kraju i myśleć globalnie. Produkt musi na siebie zarabiać. Tegoroczni zwycięscy konkursu – firmy Elephant, Travelist i Abyss Glass rozumieją to doskonale. Tworząc swoje produkty od samego początku zakładali, że ma on zaspokajać nie tylko lokalne potrzeby, ale globalne.

Ważne jest przy tym łamanie stereotypów, o czym przekonał się na własnej skórze Marek Zmysłowski z HotelOga.pl, który jako atrakcyjny rynek znalazł Nigerię. W humorystyczny, ale jednocześnie merytoryczny sposób uświadomił mam nadzieje, że nie tylko mi, że Afryka wbrew pozorom mam ogromny potencjał dla biznesu. Jakim zaskoczeniem było dla mnie, że Nigeria przoduje w nowinkach i mobilności i jest tam więcej kart SIM niż samych mieszkańców.


Na konferencji nie zabrakło również nowinek. Dean Johnson z Brandwith Group Johnson przywiózł na konferencję kilka gadżetów by zobrazować, co znaczy myśleć „big” i jak silnym trendem jest nadal Digital oraz augmented reality. Okulary Google to tak naprawdę wierzchołek góry lodowej, jakim jest ten trend w rozwoju technologii i komunikacji. Ważne jest by firmy nie przespały tego momentu, kiedy jeszcze nie jest trudno o innowacyjność a na runku jest nadal wiele znaczących nisz.

Biznes jest ciężki, ale najważniejsza jest motywacja. Miło, więc wiedzieć, że za rok będzie finał kolejnej edycji konkursu. Myślę, że warto wówczas trochę popracować nad stroną organizacyjną wydarzenia. Miejsce i program były super, natomiast organizatorzy nie zadbali o zaspokojenie podstawowych potrzeb uczestników z piramidy Maslowa. Mimo gorącej atmosfery było raczej chłodno, co mogło podwyższyć irytację wywołaną obsuwami czasowymi w programie. Żal było też patrzeć na rosnąca z każdą godziną kolejkę do stoiska z bubble tee przy malejącej liczbie uczestników. Do ogloszenia wyników dotrwała naprawdę garstka osób. Trudno się dziwić jeśli przez ponad 6h nie było do przekąszenia nawet ciastek czy paluszków. 


Czytaj więcej

DLACZEGO KOBIETY KOCHAJĄ RED LIPS DAY?

08.03.2016 | 0 komentarze

Dzień Kobiet już dawno stał się z komunistycznego święta niezłym chwytem marketingowym. Już tydzień przed nim sklepy, salony i tysiące innych miejsc kusi nas promocjami specjalnie z okazji tego dnia. Nieważne czy usługi są typowo dla kobiet czy dla każdego bez względu na płeć. To również moment, w którym mogą się wykazać panowie. I wcale nie mam tu na myśli kwiaciarni. Dzień Kobiet to również świetny patent na event sprzedażowy. 

Fotografia: Adam Frankowski, Red Lips Day 2016

Co roku przybywa ich coraz więcej, ale trudno powiedzieć czy zyskują one, na jakości. Wiele inicjatyw ogranicza się do jednorazowej spontaniczności kończącej się „wydymaną” obniżką cenową. Mam nadzieję, że w ten sposób nie przejdzie do historii tegoroczny Red Lips Day w Pure Sky Club. W moim odczuciu  było to wydarzenie naprawdę unikatowe i szczere w swej kobiecości. Zwykle tego typu imprezy omijam szerokim łukiem, ale tym razem dałam się skusić i nie żałuję. Tego dnia naprawdę mogłam na chwilę oderwać się od rzeczywistości i poczuć się prawdziwą kobietą. Mało tego przypomnieć sobie, jakie to fajne uczucie i jak wielka siła drzemie w kobiecej naturze.


Fotografia: Adam Frankowski, Red Lips Day 2016

Na imprezie znaleźli się również Panowie, ale ich rola była tu raczej marginalna i sprowadzała się do podziwiania  eksplozji kobiecości. Byli też tacy, którzy służyli radą i wsparciem w tym jak poczuć się jeszcze piękniejszą np. stylista salonu fryzjerskiego In Harmony. Można było z nim pogawędzić jak ze starą kumpelą na temat połamanych końcówek czy nowych pasemek. Nie zabrakło oczywiście otoczki marketingowo-sprzedażowej bo każda z Pań mogła otrzymać liczne kupony rabatowe. Tutaj jednak ona zupełnie nie przeszkadzała i była niewymuszona. Panie miały szansę porobić to, co lubią najbardziej, czyli pooglądać ciuszki  L’attore czy bieliznę Li Parie, poprzymierzać buty Baldowski, animalbale czy poplotkować na temat najnowszych trendów. Nikt tu na siłę niczego nie promował ani nie sprzedawał. I to z pewnością była jedna z głównych zalet tej imprezy. W zasadzie całą akcję podsumowałabym stwierdzeniem kobiety kobietom dla kobiet. Wystawiały się marki stworzone właśnie z myślą o kobiecych potrzebach i w 100% kobiece, bo tworzone przez inne kobiety. W związku z tym panie mogły nie tylko pobawić się modą, ale przede wszystkim poznać inne wspaniałe kobiety, ikony biznesu i zarazić się ich powerem. 

Fotografia: Adam Frankowski, Red Lips Day 2016
Również sam klimat sprzyjał kobiecym ploteczkom i swobodzie. Miłym zaskoczeniem był dla mnie pokaz Li Parie, gdzie bieliznę nie prezentowały zawodowe modelki, ale zwykłe piękne dziewczyny. Każda była inna, każda na swój sposób piękna, każda o innych kształtach i figurze. Każda z nich na pewno gdyby mogła coś by w sobie zmieniła. Tego jednak dnia za sprawą pięknej i podkreślającej kobiecość bieliźnie tryskały seksapilem. Każda z pań mogła się utożsamić z inną modelkę i uwierzyć w to, że można być sexy bez względu na rozmiar, wagę czy wzrost.  Z całością współgrała piękna biżuteria Lewanowicz i buty Baldowski, czyli to, co każda kobieta kocha najbardziej i zawsze ma za mało.


Fotografia: Adam Frankowski, Red Lips Day 2016

Jednak bielizna, ubranie i buty to nie wszystko. Najważniejsze jest zdrowie a to zaś wpływa na naszą urodę. Dbając o siebie, na co dzień można się odmłodzić o kilka lat. Właściwy dobór kosmetyków to podstawa. Idealny makijaż jest ważny, ale na dłuższą metę nie przykryje on wszystkich niedoskonałości. Czy nie byłoby wspaniale po imprezie zmyć make up i nadal czuć się piękną? Na własnej skórze przekonałam się, że poza tzw. kosmetyką kolorową najważniejsza jest pielęgnacja i kosmetyki, które przede wszystkim dobrze oczyszczają i nawilżają skórę. Generalnie jestem sceptyczką, jeśli chodzi o sieciowe kosmetyki, ale jednocześnie lubię polować na nowinki i nowości technologiczne. Już dawno zauważyłam, że dobry krem znaczy więcej niż puder i make razem wzięte. Kosmetyki Mary Kay dodatkowo utwierdziły mnie w przekonaniu, że jeszcze ważniejszy, jeśli nie najważniejszy jest płyn oczyszczający do twarzy. Kiedy pierwszy raz kupiłam żel Time Wise 3 w 1 Cleanser wyszłam z założenia, że kosmetyk przy tej cenie pewnie nie będzie zły, ale szału to raczej nie będzie. Tymczasem muszę przyznać, że to pierwszy żel, po którym zauważyłam wyraźną zmianę a raczej poprawę skóry. Moja cera stała się bardziej jedwabista i delikatniejsza. Produkt nie należy do najtańszych, ale też jest bardzo wydajny, więc z czystym sumieniem mogę go polecić każdemu.


Fotografia: Adam Frankowski, Red Lips Day 2016


Podsumowując Red Lips Day to super inicjatywa i mam nadzieję, że za rok również zawita do Pure Sky Club. Bycie kobietą jest super i fajnie, że tego typu imprezy jednoczą kobiety a nie je dzielą. To również przykład tego, że można sprzedawać „po ludzku” i budować swoją markę w nieagresywny sposób, tak by zostać w pamięci przyszłych konsumentek, jako partner kobiecości aniżeli kolejny chwyt reklamowy.

Fotografia: Adam Frankowski, Red Lips Day 2016

Czytaj więcej

JAK ZOSTAĆ GWIAZDĄ?

21.04.2015 | 0 komentarze

Czy każdy może być gwiazdą? Oczywiście. Musisz tylko zdecydować, czy chcesz być gwiazdą wszystkiego, czy niczego. Niestety, bycie gwiazdą w jednej dziedzinie zwykle się nie sprawdza, chyba że chcesz zasłynąć np. ze skandali to wówczas okładki brukowców są twoje. Droga do kariery nie zawsze jest prosta. Czasem bywa kręta i ostatecznie trzeba się przespać nie tylko z reżyserem, ale jeszcze z jego bratem, kuzynem i kolegą. W showbiznesie jest wszystko relatywne. Wydaje ci się, że to co robisz ma sens, gdy właśnie sukces odniósł ktoś robiący coś bezsensu.



Trzeba nauczyć się też znosić porażki. Kiedy jedna gwiazda pręży poślady na ściance ty nie wystawiasz cycków. Z okrzykiem "Kochana" rzucasz się tej spryciarze na szyję i dajesz się wspólnie sfotografować. W ostateczności ludzie zapamiętają jej tyłek i twoją twarz, więc w sumie nienajgorzej. Jednym słowem życie gwiazdy nie jest łatwe, ale jeśli już się zdecydowałaś na tą życiową drogę, to poznaj  kilka sposobów na zostanie celebrytką. 

Typ 1 - Matka Polka 

Jeśli w niczym nie czujesz się mocna. Z drugiej zaś strony masz miłą buźkę, a Twoi znajomi kupią wszystko, co, im polecisz. Świat reklamy stoi przed Tobą otworem. Możesz, tak jak Dorota Czaja stać się królową majonezów, podpasek, kremów, zup i czego tylko sobie życzysz. Twój idealny uśmiech przyklejony na stałe jest tak uniwersalny, że możesz z gracją reklamować wszystko i dla wszystkich. Przy odrobinie szczęścia zaliczysz kilka epizodów filmowych a w dalszej perspektywie dostaniesz może rolę w serialu. O dobra rade możesz też zapytać Elę Portkę, chociaż ta zrobiła mniej zawrotną karierę. 

Typ 2 - Gwiazda porno 

Nie od dziś wiadomo, że jak nie masz dużych oczu to w showbiznesie musisz mieć duże co innego. Nagle niewiadomo skąd i jakim cudem pojawiła się ona - Natalia Siwiec. Na meczu Euro siedziało każdego dnia kilkadziesiąt prześlicznych dziewczyn w kolorach biało-czerwonych, ale tak jak jakoś wyszło, że obiektyw widział tylko ją. Reporter cyknął jedno zdjęcie i poszło w świat. I tak narodziła się nowa Miss Euro 2012. Na czym polega fenomen? Złośliwi mówią, że wygląda jak gwiazda porno. A wiadomo, że jak ktoś tak wygląda, to kariera bycia znanym nieunikniona. Pani Natalia to jednak kobieta przedsiębiorcza i potrafi być na pięciu imprezach tego samego dnia. Mało tego, że znajduje czas na ściankę to jeszcze zawsze chętnie wykażę się w roli eksperta, bo jak wiadomo najlepiej jest być ekspertem od wszystkiego, czyli od niczego. 

Typ 3 - Małgorzata porzucona przez mistrza 

Zwykle zaczyna się od wielkiej miłości, która przechodzi w jeszcze większą namiętność. Na końcu bańka mydlana pęka. Zostają łzy i sława. Tak się zwykle kończą płomienne romanse młodych kobiet zakochanych do szaleństwa w starszych panach. Wie o tym doskonale Isabel, z którą związał się były premier Kazimierz Marcinkiewicz. Byli jak papużki nierozłączki. Jak mistrz i Małgorzata. Wszędzie razem i tak nagle nikomu nieznaną Izabel poznała nie tylko cała Polska, ale i cały świat. Sielanka jednak nie mogła trwać wiecznie. Najgorzej jak się przyzwyczaisz, że za każdy rachunek płaci mąż. Gdy ten nagle zablokuje kartę kredytową Ty zostajesz na lodzie. Co zrobić w tej sytuacji. Po pierwsze musisz dodać trochę dramatyzmu swojej sytuacji, bo brak kasy na waciki nikogo nie wzruszy. Dobrą opcją jest mały wypadek i kosztowna rehabilitacja. Teraz to on jest ten zły, a Ty ta biedna porzucona. Nagłówki w prasie gwarantowane.

Typ 4 - Marzycielka 

Żeby być sławnym trzeba najpierw poznać ludzi, którzy już są sławni. W tym celu zgłaszasz się do programu, który spełnia Twoje marzenie spotkania się z kimś sławnym np. politykiem. Jak już się dostaniesz to telewizji, to musisz tam jeszcze trochę posiedzieć, skoro do tej pory nikt do Ciebie nie zadzwonił. Możesz tak jak Pani Magdalena Ogórek zagrać epizod w jakimś serialu. Stamtąd już droga do własnego programu publicystycznego w znajej stacji jest krótka. W ten sposób kończysz z wizerunkiem głupiej blondynki i jako elegancka kobieta startujesz w wyborach na prezydenta. Konkurencja jest tu spora, ale twoja naturalną bronią jest seksapil i wszechstronna wiedza. Doskonale wiesz, że należy zmienić prawo, bo jest złe oraz stworzyć nowe miejsca pracy skoro ich brak. Nie muszisz jednak nikomu tłumaczyć jak masz zamiar to zrealizować. Jak ktoś chce wiedzieć to niech najpierw na ciebie zagłosuje. 

Typ 5 - Żona znanego męża

Ta ścieżka kariery wydaje się być najbardziej przetartą i sprawdzoną. Można tu zadebiutować w każdym wieku i o każdej porze. Wiedzą o tym doskonale m.in. byłe dziewczyny Szyca, Małgorzata Rozenek, czy Monika Richardson. Podstawa to nie opuszczać ukochanego na krok, dzielnie pozować na każdej ściance i zawsze uroczo się uśmiechać udając, że blask fleszy nas wcale nie kręci. W końcu każda z nas jest tu teraz tylko dla swojego ukochanego i to on jest gwiazdą. Wiadomo jednak , że Panowie dżentelmeni nie pozwolą swoim panią stać długo w cieniu. Najważniejsze, to tego momentu nie przegapić. Jak już tylko wszystkie oczy patrzą na Ciebie warto wspomnieć, że masz dużo zainteresowań i zawsze marzyłaś o pracy w telewizji. Media to zawsze podchwycą. Twój partner z czasem może czuć się zazdrosny, ale kogo to już obchodzi. Przecież nie możesz być z facetem, który cię w jakikolwiek sposób ogranicza.
Czytaj więcej

CZY POLSKA POWINNA SIĘ REKLAMOWAĆ?

13.04.2015 | 0 komentarze

Oglądając spoty reklamowe poszczególnych regionów Polski nasuwa mi się pytanie, czy Polska to kraj rozwinięty, czy może nie do końca? Niby znajduje się w centralnej części Europy, a, mimo to nie jest zaliczany do niej przez większość Europejczyków. Przekazy reklamowe mają jasno komunikować, że Polska to, jednak centrum europejskie. Tak jest z pewnością w przypadku Ukrainy, Rumunii, czy też Bułgarii. Dla mieszkańców tych krajów stanowimy nie tylko wzór do naśladowania, ale także światełko w tunelu. 



Polacy często nie doceniają tego, co mają zaślepieni amerykańską modą. Wciąż słyszy się kłótnie i narzekania o tym jak to w Polsce źle się żyje. Ktoś nawet kiedyś zapytał premiera „jak żyć?” Prawda jest jednak taka, że życie jest tu na dobrym, mieszczącym się w standardach europejskich poziomie. Trudno jest to, jednak dostrzec opierając swoją wiedzę jedynie na kolorowych czasopismach i filmach zza oceanu. Moda na wycieczki na Wschód już dawno przeżywała swoje apogeum. Te czasy mogą pamiętać jedynie nasi rodzice, dla których Zachód stanowił wówczas „zakazany owoc.” Obecnie rzadko, kto podróżuje na Wschód. Rzeczą oczywistą zdaje się być fakt, że nie może on konkurować z nadmorskimi kurortami, choćby Morza Śródziemnego. Zapatrzenie na Zachód stało się wręcz naszą narodową przywarą. Ci jednak, którzy raz zasmakują życia po drugiej stronie bloku spojrzą na Polskę w zupełnie innym świetle, jaką tą „miodem i mlekiem płynącą”. 

Od lat na językach krąży temat niezbudowanych autostrad, zniszczonych, dziurawych dróg i kolejnych afer. Jednak „polskie dziury” przy stanach nieważkości przeżywanych na ukraińskich trasach są nie do porównania. Tak było jeszcze przed wojną. Jazdę po nich samochodem albo busem trudno nazwać jechaniem. Człowiek czuje się gorzej niż worek kartofli. Swoją pierwszą podróż przez Ukrainę z pewnością będę pamiętać jeszcze długo. Przejeżdżając przez Ukrainę czułam się jak bym była w innej epoce. Obrazki z miasta były rodem wyjęte z albumu ze zdjęciami komunistycznej Polski. Patrząc na życie tam miało się wrażenie, że czas dawno się tu zatrzymał. Nowoczesne sklepy i zachodnie marki były tu rzadkością. Stanowiło to porażający kontrast w połączeniu z licznymi bankami i gigantyczną biurokracją na granicy. Okazuje się, bowiem , że USA nie jest jedynym krajem, który zobowiązuje do wypełniania celnych deklaracji. Cały paradoks jednak tkwi w tym, że tej całej masy świstków, na które trzeba czekać na granicy ponad godzinę nikt nawet nie czyta. Wpisując w rubrykę „SEX” słowo „tak” nie ma się problemów z przekroczeniem granicy. 

Image courtesy of Stuart Miles at FreeDigitalPhotos.net

Mimo jednak biedy i skromnego trybu życia ludzie nie tracą poczucia humoru. Z ich pomarszczonych i zmęczonych twarzy wyłania się serdeczność i nadzieja na lepsze jutro. Ludzie tu, co prawda nie mówią po angielsku, ale jak się przekonałam w tego typu krajach jak Ukraina i Rumunia, czy Bułgaria język nie stanowi żadnej bariery. W jednym z barów rozmawiałam z kucharką bez jakichkolwiek podstaw ukraińskiego czy też rosyjskiego. Ja próbowałam zaciągać trochę swój polski, a ona mówiła po ukraińsku. Kobieta była zachwycona, że mogła tak sobie pogawędzić z kimś z Polski, wcale nie znając języka. 

Przeprawiając się przez Ukrainę i Rumunię dostrzeżemy również niesamowitą kulturę osobistą ludzi oraz dbałość o czystość. Z jednej z toalet restauracyjnych zmuszona dłuższym postojem korzystałam kilkakrotnie. Na koniec spotkałam się jedynie z uśmiechem. Nie zażądano od mnie nawet złotówki. Nie obrzucono także wyzwiskami jak pewnością miałoby to miejsce w Polsce. Najbardziej jednak zaskoczył mnie mężczyzna, który widząc, że koło naszego busu stoi torba śmieci poprosił grzecznie, aby ją potem wyrzucić. Na przykładzie Ukrainy zobaczyłam, że mimo wciąż ogromnego zacofania gospodarczego i ekonomicznego, sami ludzie nie stracili na wartości. Sam kraj, natomiast jawi się jako zniszczony, ale z pewnością nie brudny. 

Miłe zaskoczenie możemy także przeżyć w Rumunii, ale dopiero znajdując się daleko od granicy w jakimś mieście. Na granicy niestety nasze pierwsze wrażenia mogą być wyjątkowo przykre. Granica rumuńska nawet z daleka jej nie przypomina. Budynki są stare i wręcz odpychające. Odradzałabym także korzystanie z toalety, jeśli nie chcemy mieć urazu na całe życie. Są one, bowiem nie tylko zapuszczone, ale działają na zasadach wiejskich wychodków. Znajdując się w tego typu miejscach trudno się dziwić Polakom, którym Rumunia kojarzy się jedynie z „brudasami żebrzącymi pod kościołem”. Ten stereotyp jednak już wkrótce powinien zniknąć z naszej świadomości. Poza paroma mankamentami Rumunia jest krajem z przyszłością. Z pewnością dla wielu z nas zaskoczeniem będzie stwierdzenie, że jest ona zdecydowanie krajem bardziej nowoczesnym i rozwiniętym niż Ukraina. Markowych sklepów tu nie brakuje, a i osiedla mają dużo bardziej zadbany i nowoczesny wygląd. Nie myślałam, że Rumunia jest taka ładna i w miarę nowoczesna. Zawsze myślałam, że to Ukraina jest bliżej Europy. 

Image courtesy of Idea go at FreeDigitalPhotos.netDodaj napis

Zdecydowanie miłym rozczarowaniem jest Rumunia, ale najprzyjemniejszym doświadczeniem z pewnością będzie dotarcie nad słynne Złote Piaski, czyli do Bułgarii. Już na wstępie możemy się przekonać, że wjeżdżamy do kraju wyraźnie różniącego się od swoich sąsiadów. Bułgarzy po przekroczeniu granicy zaserwują nam „dezynfekujący prysznic”. Na szczęście jest on przygotowany tylko na samochód, a nie na każdego indywidualnie. W dawnych czasach Bułgaria była najczęściej wybieranym miejscem na wakacje. Jednak po zmianach politycznych szybko została wyparta przez południową część Europy. Obecnie jednak ma ona szansę powrócić do swych czasów świetności. Bułgaria jest wyjątkowo atrakcyjnym państwem. Plażę są tu czyste, niektóre jeszcze dzikie, morze ciepłe, a słoneczna pogoda trwa nawet do listopada. Nie trudno zauważyć, że Bułgarzy właśnie na turystyce będą chcieli zarabiać. Cały kraj wygląda jak wielki plac budowy. Na wybrzeżach powstają coraz to nowsze kompleksy hotelowe, a Złote Piaski stają się już tylko jednym z bardziej znanych kurortów. Europejczyków jednak przyciągną nie tylko piękne tereny i słoneczna pogoda, ale przede wszystkim ceny. Pod tym względem Bułgaria jest nie do przebicia. Nawet na polską kieszeń jest ona wyjątkowo tania. Młodzi ludzie mogą tutaj rozkoszować się wszystkimi możliwi urokami nie patrząc przy tym na koszty. Nie oszczędzając na niczym człowiek będzie chodził najedzony i uśmiechnięty. Minusem jednak przy tym wszystkim pozostaje jeszcze obsługa. W większości restauracji i barów spotkamy się z niemiłym gestem otrzymania rachunku już przy podawaniu posiłku. W niektórych też kelner może zażądać natychmiastowej zapłaty. Niestety, pod względem obsługi klienta Bułgarzy jeszcze będą musieli się dużo nauczyć od swoich zachodnich sąsiadów. Jednak przy ich pełnym zaangażowaniu w rozwój będzie, to tylko kwestia czasu. 

Dzięki wycieczce na Wschód można przeżyć niesamowite doświadczenia. Jedne będą mniej, a inne bardziej atrakcyjne. Wszystkie z pewnością są bezcenne i niezapomniane oraz przełamujące funkcjonujące w naszej świadomości stereotypy. Dzięki znalezieniu się po drugiej stronie bloku, możemy na wiele rzeczy spojrzeć w innym świetle. Przede wszystkim jednak zobaczymy Polskę w innej perspektywie, dostrzegając to, że kampanię promocyjne Polski wcale nie kłamią. 
Czytaj więcej

JAK BYĆ TRENDY?

07.04.2015 | 0 komentarze

Podobno każda droga szmata może być cool. Czy zdarzyło Ci się usłyszeć, że masz coś sexy, a może raczej, że coś, co robisz jest passe? W telewizji, w pracy, czy na ulicy często słyszymy trendyna czasie lub jazzy. Niektórzy używają ich tylko dlatego, że inni czynią podobnie. A jacy są Polacy? Czy podążają za trendami? Niestety, krążące w eterze statystyki mówią same za siebie. Tak jak w sporcie i w modzie pozostajemy wciąż na szarym końcu. Czy, to oznacza, że jesteśmy jako naród bandą przebierańców pozbawionych poczucia smaku? Anja Rubik uważa, że Polacy ubierają się całkiem fajnie i wcale nie różnią się w tej materii wielu od swoich kolegów z zagranicy. Powszechnie wiadomo też, że większość studentów wybiera Polskę na Erasmusa ze względu na pięknie wyglądające i dobrze ubrane dziewczyny. Czy zatem źródło sprzeczności leży w tym, że coś, co jest trendy jednocześnie może takie nie być? Podobnie jak DeeDee Gordon i Baysie Wightman, najbardziej znane coolhunterki na świecie, jestem zdania, że tak, bo wszystko zależy od tego, kto to nosi. Dlaczego? Kluczem jest szukanie cool-ludzi, a potem cool-rzeczy, co w praktyce oznacza, że zabawne buty futrzaki ubrane do letniej sukienki z pewnością nie miałyby szans przebicia się, gdyby nie zaczęła w nich paradować po londyńskich ulicach Kate Moss.

Obraz: are you trend follower or trend setter?
Źródło: http://foxonstocks.com/trend-follower-or-trend-setter/

Moda w naszym życiu zaczyna odgrywać coraz większą rolę, a bycie cool stało się zjawiskiem masowym. Socjologowie od lat zajmują się badaniami na ten temat, a spece od marketingu skwapliwie czerpią z wyników ich pracy. Niestety albo i stety trendy zmieniają się błyskawicznie i są przelotne. Lekarstwem może być np. marketing szeptany, który jest czymś naturalnym. To, po prostu zwykła wymiana opinii. Zdarza się codziennie, w każdej chwili. Każdy z nas bierze w tym udział. To właśnie naturalne zachowanie zostało wykorzystane przez marketingowców na szerszą skalę. 

Dlatego nowe zawody takie jak coolhunter, czy trendsetter nadal dokonują rewolucji we współczesnym marketingu. Bez marketingu wirusowego nie istniałaby również blogosfera. Coolhunterzy dostarczają ciekawostki, wychwytują nowinki i dostarczają te informacje firmom, które potem lansują nowe nurty. Na ich pracy wzorują się właściciele najbardziej znanych marek. Firma Levis w tym celu stworzyła nawet w Londynie specjalną creative development team,zajmującą się wykrywaniem nowych trendów wśród młodzieży. Reebok, gdy tylko dowiedział się od swoich coolhunterów, że w wypuszczonej przez niego serii butów wszyscy wycinają języki, w następnym roku wprowadził zupełnie nowy fason. By utrzymać swoją markę jak najbliżej klientów, firmy masowo zatrudniają coolhunterów, którzy potem przeczesują nasze ulice, zaglądają do naszych szaf.


Obraz: coolhunterzy i trendsetterzy

Zupełnie w innej roli występują trendsetterzy, których główną rolą jest promowanie nowych marek i tworzenie pozytywnego klimatu wokół starych. Trendeksperci zwykle jako pierwsi otrzymują nowe produkty i proszeni są o wyrażanie opinii na ich temat oraz zebranie opinii znajomych. Takie osoby tak naprawdę nie jest trudno rozpoznać. Ot fajny gość. Bywa w różnych fajnych miejscach, zawsze dobrze ubrany, na luzie, miły, ale co najważniejsze wyróżnia się w tłumie. Nawet się nie obejrzysz, a już będzie twoim przyjacielem. Już po krótkiej rozmowie z nim będziesz chciał być dokładnie taki jak on. W tym momencie stajesz się nieświadomie kolejną ofiarą marketingowej machiny jakiegoś koncernu. W tej roli, jednak przede wszystkim spełniają się m.in. dj-je, dziennikarze telewizji muzycznych, artyści, celebryci. Tacy ludzie mają na nas ogromny wpływ, a więc także na to, co nosimy i kupujemy.

Obraz: Tabula Rosa, 2004. Borjana Ventizlavova, Miroslav Nicic & Mladen  Penev

Tabula Rosa, 2004. Borjana Ventizlavova, Miroslav Nicic & Mladen  Penev, źródło: https://www.adbusters.org/content/brand-baby-1


W Polsce te profesje jeszcze nie są tak doceniane jak zagranicą, ale już od jakiegoś czasu nabierają znaczenia. Za jednego z narodowych tendsetterów uważa się m.in. Oliwiera Janiaka, czy Annę Horodyńską. Nie brakuje ich też wśród modowych blogerek, które póki co podbijają polskie pokazy mody. Ja, jednak wierzę, że Polska w niedalekiej przyszłości będzie mogła stanąć w jednym szeregu z Londynem czy, Paryżem.

Czytaj więcej

NIEZŁE JAJA CZYLI NAJŚMIESZNIEJSZE REKLAMY NA WIELKANOC

04.04.2015 | 0 komentarze

Święta Wielkiej Nocy, czyli Wielkanoc nie wzbudzają zwykle tyle emocji co Wigilia. Może dlatego, że związane z nią wakacje świąteczne nie są tak długie, a poza kolejkami w sklepach, nalotem rodziny i dodatkowymi kilogramami grozi nam jeszcze poniedziałkowy prysznic. Wychodząc ze szkoły, biura cieszymy się na myśl o wielkanocnej przerwie. To zabawne z jak jeszcze większą ulgą wracamy po niej do tygodniowej rutyny. Święta i po Świętach. Nie znaczy, to jednak , że Wielkanoc jest nudna. Niektórzy marketerzy potrafią podejść do niej dosyć nieszablonowo. W niedzielę, więc przytulcie się przy jajach, a potem usiądźcie wygodnie w fotelach i zapodajcie sobie mniej tradycyjny blok reklamowy. Poniżej rekomendowana ramówka.


1. 



2. 




3. 



4.



5. 



6.



7.




                                                      8.





9.



Czytaj więcej

KRÓLEWSKI WINTER CUP. CZY POLACY UMIEJĄ JEŹDZIĆ?

18.03.2015 | 0 komentarze

Ostatnio usłyszałam, że Amerykanie to z mechaników potrafią zrobić gwiazdy, a Polacy to tylko zmałpować. Bzdura! Polacy potrafią i to jak. Wystarczyło przejść się w zeszłą niedzielę na tor Służewiec, gdzie odbyła się finałowa 3 eliminacja Królewski Winter Cup 2. To świetna impreza, na której spotykają się wszystkie turbo chłopaki i dziewczyny głodne motoryzacyjnej adrenaliny.

Image courtesy of David Castillo Dominici at FreeDigitalPhotos.net

Ponad 120 drużyn musi zmierzyć się z 2,5 kilometrowym odcinkiem pełnym przeszkód - dzikie zakręty, niekontrolowane poślizgi, bramy i wiele innych przygód na torze, a wszystko po, to by poczuć to coś. W wyścigu może wziąć udział każdy, kto tylko czuje się na siłach, również amatorzy. Impreza, to nie tylko pełny przekrój umiejętności sportowych, ale również samochodów. Można było spotkać zarówno małe fiaty jak combi. Nie ma żadnych ogranizeń. Nic tylko chwytać za kierownicę. Odcinek jest podobny do trasy Rajdu Barbórka. Samochody startują co 30 sekund i mają do pokonania 5 przejazdów. 5 odcinek jest dodatkowo premiowany punktami (jak w WRC) w klasyfikacji końcowej Cyklu. 

Klasyfikacja końcowa po 3 rundach Królewskiego Winter Cup 2015http://www.ak-krolewski.pl/aktualnosci/416-klasyfikacja-koncowa-po-krolewskim-winter-cup-2015

Organizatorem jest Automoibilklub Królewski, któremu należą się ukłony za wspaniała organizację. Tor jest w pełni zabezpieczony i stwarza doskonałe warunki do rywalizacji zarówno podczas zimowej, jak i wiosennej pogody. To impreza na którą przychodzą całe rodziny, a zamiłowanie do rajdów jest czymś co łączy pokolenia. Aż miło popatrzeć.



Duże prędkości, trudne wyzwania i mocne wrażenia – to właśnie moje wspomnienia. Pierwszy raz w życiu mogłam poczuć rajdowe emocje na własnej skórze. Dzięki temu, że mogłam usiąść na gorącym fotelu pilota w samochodzie sportowym. Za kierownicą usiadł zaś licencjonowany kierowca rajdowy, który nie pożałował umiejętności ani sprzętu by podnieść mi poziom adrenaliny. Rewelacja. Każdemu polecam po ciężkim tygodniu w pracy.

Imprezy motoryzacyjne to również świetne miejsce na reklamę. Po małej przejażce można było sobie zrobić zdjęcie z pięknym mustangiem oraz dwoma brodaczami, którzy promowali #turbopiatek na Discovery Channel oraz konkurs #turbobroda.






Czytaj więcej

JAK BĘDZIE WYGLĄDAĆ POLSKI SKLEP PRZYSZŁOŚCI?

14.03.2015 | 0 komentarze

To, że sprzedaż on-line będzie ciągle rosnąć jest w zasadzie pewne. Czy to oznacza, że rynek detaliczny straci byt istnienia? Kasy samoobsługowe, komórkowe systemy informowania o promocjach, elektroniczne metki to już nie przyszłość, ale coś, co zaczyna stawać się standardem. Już dziś 45 procent z nas przegląda oferty w Internecie przed udaniem się do sklepu. To, co kiedyś oglądaliśmy w filmach science fiction dziś już funkcjonuje w świecie realnym i nazywa się digital signage (DS).

Image courtesy of Pixomar at FreeDigitalPhotos.net

Ten innowacyjny system komunikacji reklamowej opiera się na używaniu różnych nośników elektronicznych takich jak plazmy, ekrany dotykowe, czy monitory LCD. Przewagą tej technologii nad tradycyjnymi rozwiązaniami jest wykorzystanie tzw. efektu zaskoczenia oraz ogromna mobilność i elastyczność. DS nastawione jest na interaktywność, dzięki czemu zwiększa zainteresowanie i angażuje potencjalnych konsumentów, co w konsekwencji przekłada się na większą skuteczność przekazu. Fakt, że nośniki nie są tanie, ale w dłuższej perspektywie jest to opłacalna inwestycja, a wszelkie materiały drukowane mogą odejść do lamusa.

Powszechnie znane ekrany LCD zastępuje się coraz ciekawszymi formami takimi jak Holo-Boxy (służą one do prezentacji oferty m.in. w hotelach, muzeach), Activepoint - multimedialny komputer dotykowy, czy Infokiosk - interaktywny punkt informacyjny z wbudowanym komputerem dotykowym. Jednym słowem ekrany rządzą i trudno sobie wyobrazić przyszłość reklamy bez nich.



Interaktywne punkty promocyjno-informacyjne to jednak tylko jedna strona tzw. sklepów przyszłości. Co raz powszechniejsze stają się kasy samoobsługowe, które z biegiem czasu stają się coraz bardziej funkcjonalne. Wkrótce inteligentne kasy będą znajdować się na wyposażeniu każdego sklepu. Jedyne, co będziemy musieli robić, to skanować produkty. Urządzenie kasowe dzięki wmontowanym kamerom rozpozna wygląd produktu, poda jego wagę według potrzeby i wydrukuje etykietę cenową. Ale na tym nie koniec w sklepie będzie znajdować się specjalny komputer połączony z tzw. inteligentnymi półkami, na których towary będą oznaczane za pomocą elektronicznych etykiet. Dzięki temu będziemy mogli łatwo i szybko sprawdzić nie tylko cenę danego produktu, ale także jego skład, kaloryczność oraz występowanie alergenów, czy związane z nimi porady kulinarne. Już nigdy nie zdarzy nam się sytuacja, że cena na opakowaniu będzie się różnić od tej przy kasie.

Image courtesy of Stuart Miles at FreeDigitalPhotos.net

Obserwując to , co się dzieje obecnie na rynku detalicznym jestem przekonana, że już niedługo tzw. sklepy przyszłości staną się codziennością. Jeszcze inną niszę stanowi oprogramowanie i urządzenia do zarządzania świeżą żywnością, o czym mogli się już przekonać polscy detaliści. Od 13 grudnia zr. zaczęła obowiązywać nowa regulacja UE nr 1169/2011, która ujednolica w całej Unii Europejskiej sposób przekazywania konsumentom informacji na temat żywności. Rozporządzenie wprowadza zmiany w zakresie tego, jakie informacje i w jaki sposób są zamieszczane na opakowaniach żywności.

W praktyce oznacza to, że każda firma, która widnieje na opakowaniu jako producent zobowiązana jest do zamieszczenia w widoczny sposób rzetelnej, dokładnej informacji dla konsumenta. Producenci żywności lub składników są odpowiedzialni za przekazanie informacji na temat produktów, które dostarczają. Powinni to uczynić w taki sposób by detaliści lub podmioty działające na rynku spożywczym mogli przygotować informację skierowaną do konsumentów. Tu z pomocą przychodzi specjalne oprogramowanie, które analizuje receptury produktów w celu wygenerowania informacji o wartości odżywczej na etykietę. 


Image courtesy of KEKO64 at FreeDigitalPhotos.net

Jeszcze inny program może zarządzać wagami, a dane przesyłać do wag drukujących etykiety z kodem kreskowym, drukarek i innych mediów np. stron internetowych, wyświetlaczy cyfrowych w sklepach i smartfonów.W praktyce oznacza to, że całość asortymentu sklepowego może być zarządzana za pomocą dowolnego urządzenia z dostępem do Internetu, czyli np. smartfona. W najbliższej przyszłości do tych danych będzie mieć dostęp również każdy konsument, który będzie chciał poznać szczegółowy skład danego produktu oraz jego cenę. W UE to już standard. U nas to dopiero początek rewolucji, ale mam nadzieję, że bardzo szybko odczujemy jej pozytywne aspekty. Myślę, że nowoczesne sklepy szczególnie polubią alergicy oraz wszyscy pasjonaci zdrowego sposobu odżywiania.
Czytaj więcej